Blog osobisty

Zdjęcia z wyspy kangurów

15 grudnia 2014
DSC00153

Droga podrzędna…

… a na niej duża jaszczurka. Sporo ich było i dość często je widywaliśmy. Miały około 50 – 70 cm długości.

Lwy morskie straszą ptaki…

… chodzą na spacery …

… a najczęściej po prostu leżą :) To tylko fragment ich stada, wzdłuż brzegu przy Seal Bay było ich znacznie więcej.

Piękne skałki na plaży przy Vivonne Bay.

Jaskinia Kelly Hill Caves.

Jak wyżej.

Kangur :)

Ładna jaszczurka.

Spacer z Snake Lagoon wzdłuż Rocky River do małej zatoczki.

Jedna z główniejszych (asfaltowych) dróg.

Śpiący lew morski z bliska.

Duża czerwona mrówka. Widzieliśmy

[...] czytaj dalej »

Zwiedzamy Kangaroo Island

13 grudnia 2014

Po przebojach z firmami wynajmującymi samochody (szczegóły opiszemy w oddzielnym wpisie), zdecydowaliśmy się odłożyć na razie wyprawę w kierunku góry Uluru i zacząć zwiedzanie od Kangaroo Island.

Wypożyczyliśmy na 4 dni dwuletnią Toyotę Corollę z 7000 km przebiegu (koszt z najwyższym ubezpieczeniem to 260 AUD = 733 PLN) i w czwartek wieczorem ostatnim promem SeaLink popłynęliśmy na wyspę kangurów (koszt biletu w dwie strony za dwie osoby i samochód to 368 AUD = 1037 PLN).

Pierwszy nocleg mieliśmy na kempingu American River (15 AUD = 42 PLN za samochód i dwie osoby) i z powodu późnej pory oraz bardzo

[...] czytaj dalej »

Pierwszy nocleg w Adelajdzie

9 grudnia 2014
tmp_6033-CameraZOOM-20141209140054022~01542704328

Pierwszy nocleg na nowym dla nas kontynencie za nami. Spaliśmy w Sunny’s Adelajde Backpackers Hostel w pokoju 8 osobowym. Ogólnie przyjemna atmosfera, przyzwoity standard i niewygórowane ceny (96 AUD = 270 PLN za dwie doby od dwóch osób).

Ostatni posiłek na 10000 metrów

8 grudnia 2014
tmp_6033-CameraZOOM-20141208090935531~01-567218610

Zjedliśmy właśnie niezły lunch (choć dla naszych organizmów to raczej śniadanie) i zbliżamy się powoli do Adelajdy. Lądować powinniśmy za około pół godziny.

Przy okazji chcieliśmy pochwalić i polecić linie lotnicze Emirates. Czuliśmy się naprawdę dopieszczeni, posiłki były smaczne, w telewizorkach w fotelach było mnóstwo fajnych filmów (nadrobiliśmy część zaległości), gier i muzyki, za 1 dolara można było korzystać z WiFi (max 600 MB danych) i dostaliśmy nawet specjalne skarpety na czas lotu ;-)

W drogę

7 grudnia 2014
wpid-wp-1418019264653.jpeg

Ruszamy. Za godzinę wylot do Dubaju, w którym będziemy po 5,5 godzinach lotu. Tam 4 godzinna przesiadka i później 11 godzin lotu do Adelajdy i już będziemy na miejscu :-)

W Australii spędzimy miesiąc jeżdżąc wynajętym samochodem, a później dwa miesiące podróżować będziemy po Nowej Zelandii.

Wracamy do Polski 12 marca.

Tak z grubsza wygląda nasz plan. Szczegóły w dalszych wpisach (mamy nadzieję), więc prosimy zaglądać od czasu do czasu :-)

Fes

10 listopada 2013

Rabat okazał się porażką (drogo, nieprzyjemnie, nie ma nic ciekawego, nocą niezbyt bezpiecznie), więc wczoraj o 17 pojechaliśmy (pierwszy raz koleją) do Fesu. Na miejscu byliśmy o 21 i momentalnie znaleźliśmy bardzo ciekawy nocleg (jeszcze nigdy nie poszło nam to tak szybko) w hotelu Cascada.

Dziś cały dzień kręciliśmy się po medinie robiąc niewielkie zakupy.

Jutro kontynuujemy gubienie się w medinie Fesu, a wieczorem o 22 jedziemy autobusem do Marakeszu. Na miejscu powinniśmy być około 8 rano, a o 17 mamy wylot. Możliwe więc, że jest to ostatni wpis z Maroka.

Merzouga – Rabat

9 listopada 2013

Wczoraj zabraliśmy się z Merzougi samochodem z poznanymi tam Elwirą i Michałem (pozdrawiamy :) ). Ogólnie cała wyprawa na pustynię okazała się w 100% polska, ale o tym później.

Zmieniliśmy nieco plany i pojechaliśmy do Rabatu, czyli stolicy Maroka, zamiast od razu do Fesu. Na miejscu byliśmy około 2 w nocy. Dziś planujemy we czwórkę trochę Rabat pozwiedzać, a po południu my jedziemy pociągiem do Fesu, a Elwira i Michał jadą samochodem na północny wschód w kierunku gór Rif.

Ouarzazate – Merzouga

6 listopada 2013

Zgodnie z zapowiedzią tylko krótkie info: właśnie zbieramy się do wyjazdu z Ouarzazate do Merzougi. Na miejscu będziemy około 21:00. Tam może być problem z internetem, a poza tym jutro ruszamy nocować na pustyni, więc kolejny wpis pojawi się pewnie dopiero w piątek albo w sobotę.

Ouarzazate

5 listopada 2013

Do Ouarzazate dotarliśmy wczoraj z godzinnym opóźnieniem. Nocleg znaleźliśmy dość szybko w hotelu Royal (150 MAD czyli 60 PLN za pokój dwuosobowy z prysznicem i WC, pokoje bez WC i bez WC i prysznica kosztują odpowiednio chyba 120 i 100 MAD).

Dziś wykupiliśmy wycieczkę z kierowcą do kanionu Dades – ładny, ale czterech liter nie urywa. Ciekawsze rzeczy (przynajmniej według mnie) były po drodze, bo wracając zatrzymaliśmy się na półtoragodzinny trekking po górach przy przepięknej formacji skalnej. Nie wiem niestety gdzie to dokładnie było, ani jak się nazywało i nie pomyślałem o tym, by oznaczyć pozycję przy pomocy gpsu, bo

[...] czytaj dalej »

Essaouaira – Marakesz – Ouarzazate

4 listopada 2013

Właśnie zbieramy się do wyjazdu z Essaouaira, gdzie spędziliśmy 3 dni śpiąc w hotelu Casa di Carlo (150 MAD, czyli jakieś 60 PLN za pokój). Wyjeżdżamy o 6:00, o 9:00 będziemy w Marakeszu i tam o 10:30 wsiadamy w autobus do Ouarzazate. Na miejscu powinniśmy być około 15:00.