Mam tani internet :)
Jeszcze na promie dostałem od jednego Polaka pustego ale aktywnego sima prepaid w Szwedzkiej sieci. Dziś na postoju (gdzie zjadłem pyszną dużą (na oko 40cm) pizzę za 60SEK=24zł – przyzwoita cena) postanowiłem go w końcu naładować. Okazało się, że w tej sieci (Tele2Comviq) można siedzieć na okrągło w necie a płaci się za to max 8SEK=3,2zł dziennie. To oznacza, że mam właściwie nielimitowany dostęp do netu a to znów znaczy, że mam w każdej chwili dostęp do bardzo szczegółowych map (Google Maps, Yahoo Maps, itp) i informacji, mogę częściej coś pisać na blogu a poza tym od czasu do czasu spróbuję wrzucić na bloga jakąś fotkę z aparatu.
Ciekawie w tej sieci (nie wiem jak w innych) wyglądają doładowania. Otóż doładowanie ma jakby określoną taryfę: można wybrać doładowanie za 100SEK (albo 200 albo 300) i mieć tańsze połączenia za granicę, albo ta sama kwota i tańsze połączenia wewnątrz sieci albo inne jeszcze opcje. Czyli nie tak jak u nas gdzie taryfa jest stała dla numeru tylko taryfa zależy od rodzaju doładowania.
Ciekawie w tej sieci (nie wiem jak w innych) wyglądają doładowania. Otóż doładowanie ma jakby określoną taryfę: można wybrać doładowanie za 100SEK (albo 200 albo 300) i mieć tańsze połączenia za granicę, albo ta sama kwota i tańsze połączenia wewnątrz sieci albo inne jeszcze opcje. Czyli nie tak jak u nas gdzie taryfa jest stała dla numeru tylko taryfa zależy od rodzaju doładowania.
Ten wpis został opublikowany dnia 18 lipca 2009 roku o godzinie 00:01 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami .