Jazda w deszczu, mało na liczniku
Tak więc mimo deszczu zapakowałem się na rower i ruszyłem szukać innego miejsca na nocleg. Po 30km, 2km za mostem Högakustenbron (1800m – jeden z najdłuższych mostów wiszących na świecie) trafiłem na kemping Snibbens, który mogę z czystym sumieniem polecić. Wysoki standard, minigolf, restauracja, fajna plaża a przy tym stosunkowo niskie ceny. Chciałem wynająć domek (chyba 280SEK=PLN112) żeby wysuszyć namiot i ciuchy no i się trochę ogrzać ale wszystkie są zajęte więc spać będę jednak pod namiotem (90SEK=36PLN) a suszę się w domku telewizyjnym. Kupiłem tu w końcu Scandinavia Camping Card (130SEK=52PLN), która po pierwsze ułatwia rejestrację na dowolnym kempingu w Skandynawii (na niektórych jej posiadanie jest konieczne), po drugie daje ubezpieczenie na każdym kempingu, po trzecie w końcu, daje zniżki w wielu miejscach.
Przy okazji warto zauważyć, że Szwedzi mają chyba bzika na punkcie biwakowania: pogoda pod psem, dzień powszedni a cały tutejszy kemping pełen ludzi. Dziwny naród
DY skoteka SZ arego CZ łowieka (kto pamięta KOC?
)
Högakustenbron
Schnę
Przy okazji warto zauważyć, że Szwedzi mają chyba bzika na punkcie biwakowania: pogoda pod psem, dzień powszedni a cały tutejszy kemping pełen ludzi. Dziwny naród
DY skoteka SZ arego CZ łowieka (kto pamięta KOC?
) Högakustenbron
Schnę
Ten wpis został opublikowany dnia 21 lipca 2009 roku o godzinie 03:53 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami .
1 komentarz
Ja pamiętam:)Razem to oglądaliśmy.