Niespodziewanka
No i oczywiście dziś od rana pada. Już miałem się zbierać w dalszą drogę gdy przy namiocie pojawiła się kobieta mieszkająca po drugiej stronie drogi i zaproponowała żebym się ogrzał i wysuszył ciuchy w domu, w którym akurat nikogo nie ma bo jest to dom używany tylko jak przyjeżdżają jej dzieci. Tak więc siedzę właśnie najedzony w cieple i oglądam telewizję 

Ten wpis został opublikowany dnia 24 lipca 2009 roku o godzinie 14:16 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami .
7 komentarzy
Hehe;) Brawo Barszcz! Brudny, zmoknięty i zawinięty w namiot ale ciągle wzbudza zainteresowanie kobiet
No ale skoro na co dzień babeczki w tej okolicy antarktydy pewnie częściej spotykają niedźwiedzie i morsy niż dżentelmenów z Polski to co się dziwić – okazja jedna na rok! (tym bardziej, że – jak czytamy – nie ma dzieci w domu:))
Ha ha ha
Nie niedźwiedzie i morsy tylko raczej łosie 
Jak zwał tak zwał, widać że kobiety w tamtejszych stronach za zezwierzęciałymi facetami przepadają:)Tak trzymać stary!!!Polscy (czyt. owłosieni, brutalni, zwierzęcy)faceci są tam w cenie:)
Ja pierdziele, Wy macie gary poryte, skojarzenia macie tylko w jednym kierunku.
No pewnie, że tak:)Bo zoologia to bardzo ciekawy temat…zachowania zwierząt są bardzo interesujące:)
Ojej Mały!
Dobrze, że tam ktoś od czasu do czasu zadba o Ciebie
… no ale mam nadzieję, że wódeczki ze śledzikiem ci nie proponowała?!
… zazdrosna :-/
Gdzie tam. Wódeczki ja tu jeszcze na oczy nie widziałem.