Niedziela w skrócie
Dziś raz padało, raz nie padało. Zmieniało się dosłownie co 15 minut i mnie to wnerwiało. Wszystko mam już wilgotne i śmierdzące. Fotek nie robię bo pogoda paskudna a i widoków brak (ciągle tylko las, las, las, jezioro, las, las, …). Przejechałem dziś 85km (dziś na liczniku mignął 1000 kilometr wyprawy) i nocuję na kempingu w mieście Skellefteå.
Ten wpis został opublikowany dnia 27 lipca 2009 roku o godzinie 01:51 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami .
5 komentarzy
Pamiętaj Barszczu noś ciepłe skarpety i po paciorku od razu łapki na śpiworek, alleluja i do przodu!
Trzymaj się ciepło! Hej!
No no, 1000 kilosów, szacunek Bracie, oby tak dalej, trzymaj się i do przodu. Pozdrawiam.
No no pogratulować!
a dzisiaj rano miałem zapytać kiedy bedzie 1000
a jak tam kondycja? zmeczenie juz sie kumuluje w kosciach czy jeszcze dajesz rade?
No pewnie, że do przodu, rower wstecznego nie ma
Jakoś ten tysiąc śmignął, nawet nie zauważyłem
Na razie daję radę, kondycyjnie nie ma żadnych problemów. Tylko jak jest sporo podjazdów to odzywa się jakaś stara kontuzja w lewym kolanie. Na razie mocno to nie przeszkadza bo teren dość płaski ale już wiem, że w Norwegii będę przez to cierpiał. Trochę to śmieszne, że ta połamana noga spisuje sie lepiej niż ta cała 