Blog osobisty

Przechojrakowałem i przeleciałem się helikopterem

Wybrałem się wczoraj około 19 na pobliską górę Njullá (1164 m n.p.m.). Nie ma tu specjalnie przygotowanych szlaków tylko po prostu lekko wydeptana ścieżka, która przez większość drogi pieła się ostro w górę a czasem po prostu znikała i trzeba było iść po kamieniach i niskiej roślinności. Szedłem dość szybko i na szczycie byłem po 1,5 godzinie czyli w połowę czasu jaki niby zajmuje to podejście według pewnej dziewczyny ze stacji turystycznej (i tu zaczyna się moje chojrakowanie ale o tym dalej). Na górze dość mocno wiało ale widoki były super.


Jeszcze na dole w pobliżu kempingu.



Podejście wzdłuż potoku.



Było naprawdę stromo.



Widok ze szczytu.



I tu też.



„I am on the top…” ;)


No i teraz zaczyna się najciekawsza część opowieści. Otóż w Skandynawii w parkach narodowych (a właśnie w parku narodowym Abisko się znajduję) nie ma obowiązku trzymania się wytyczonych ścieżek czy szlaków. Wolno niemal wszystko poza polowaniem na zwierzaki i paleniem ognia w pewnych porach roku. Ja zachęcony tym, że tak dobrze poszło mi wejście na górę i tym, że część drogi przeszedłem „na dziko” poza ścieżką, postanowiłem zejść na dół stroną góry gdzie już zupełnie nie ma żadnych ścieżek. Początkowo szło nieźle ale później zaczęło robić się bardzo stromo (z góry nie było widać co będzie dalej). Pod koniec raczej zsuwałem się ze skał na butach i tyłku niż po nich schodziłem. No i w pewnym momencie utknąłem: ani nie ma już jak zejść niżej bo miałem pod sobą nawisy, ani nie mogę się wspiąć bo zsuwanie się ze stromych skał to zupełnie inna bajka niż wspinanie się na nie. Próbowałem, kombinowałem ale z każdej strony wyglądało to bardzo ryzykownie i niebezpiecznie. No cóż, zostało tylko dzwonić pod 112 (w Szwecji nie ma wyspecjalizowanych służb ratowniczych jak GOPR czy TOPR, mają po prostu specjalistów od takich zadań w policji). Policjanci zorganizowali akcję ratunkową, powiedzieli, że przyleci po mnie helikopter ale trochę to potrwa. Spędziłem na zboczu góry 5 godzin (od 21:30 do 2:30) nieźle marznąc bo na tych wysokościach dość mocno wieje a noce są tu zimne nawet na dole. W końcu pojawił się helikopter, dwóch ratowników zjechało z niego do mnie na linie, przypięli mnie do liny i w ten sposób zostałem ewakuowany ze zbocza.
Fajnie; nie dość, że leciałem pierwszy raz helikopterem to na dodatek część drogi byłem podwieszony pod nim na linie :) A tak na poważnie to dostałem nauczkę żeby nie lekceważyć gór, nawet tych niezbyt wysokich.
Po powrocie na kemping zjadłem coś na szybko i wskoczyłem od razu pod gorący prysznic.


Widok z miejsca gdzie utknąłem.



Barszcz uwięziony i opatulony we wszystko co się dało.



Robię fotki helikopterowi z lampą żeby mnie zlokalizowali po błyskach.



Njullá z dołu. Ugrzęzłem chyba mniej więcej w środku kadru.


Miałem w sumie dzisiaj jechać w dalszą drogę ale po takim odpoczynku jak wczoraj postanowiłem zostać tu jeszcze jeden dzień i dziś już się nigdzie z kempingu nie ruszałem :)

Ten wpis został opublikowany dnia 3 sierpnia 2009 roku o godzinie 19:56 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami , , , , .

  1. 4 sierpnia 2009 o 00:32
    Kożeń pisze:

    Brawo barszcz!!!W końcu polski akcent w szwedzkich kronikach policyjnych:)

  2. 4 sierpnia 2009 o 01:18
    zigmunt pisze:

    No no Barszczu, cholera, helikopterów się zachciało!

  3. 4 sierpnia 2009 o 08:02
    Jola pisze:

    Maciek tobie czas wracać już do domu!!

    1. 4 sierpnia 2009 o 08:10
      barszcz pisze:

      Nie nie nie, właśnie zostaję ile wlezie :)

  4. 4 sierpnia 2009 o 09:30
    Kamyk pisze:

    O kurde ale przygoda. Mam nadzieję, że szwedzi nie wystawili Ci rachunku za tą akcję.

    1. 4 sierpnia 2009 o 12:17
      barszcz pisze:

      Nie a przynajmniej nic o tym nie wiem :) To była interwencja policji a za policję się raczej nie płaci. Jeszcze się dziś dopytam miejscowych.

  5. 4 sierpnia 2009 o 09:55
    KAROL pisze:

    No ładnie Brat, ale przygoda pierwsza klasa. Gratuluje i miałeś szczęście!

  6. 4 sierpnia 2009 o 11:07
    karol pisze:

    brawo brawo! coraz ciekawiej się robi :)

    1. 4 sierpnia 2009 o 12:21
      barszcz pisze:

      O siemano Alien! :) No było nieźle ale mam nadzieję, że tego typu ciekawostek nie będę już musiał opisywać ;)

  7. 4 sierpnia 2009 o 11:34
    szyna pisze:

    W Polsce w parkach można łazić tylko po szlakach, bo jest jeden śmigłowiec, a tam śmigłowców od groma, więc można łazić gdzie się chce! Poza tym co se nie polatać na koszt Wikingów. Trzym sie.

    1. 4 sierpnia 2009 o 12:29
      barszcz pisze:

      Może i od groma tylko coś chyba twardo śpią bo jednak te 5 godzin musiałem poczekać ;)

  8. 5 sierpnia 2009 o 11:07
    Agnieszka pisze:

    Aż dech w piersiach zaparło! Brawo za ten wyczyn. Dobrze że koniec szczęśliwy.

    1. 5 sierpnia 2009 o 11:26
      barszcz pisze:

      No skończyło się dobrze na szczęście i nauczkę mam :)

  9. 5 sierpnia 2009 o 15:43
    michalo pisze:

    No to moja zimowa przygode z bieszczadzkim GOPR-em przebiles dosc mocno ;) Dobrze sie skonczylo, strachu sie najadles, ale juz niedlugo bedziesz to wspominal jako zajebista przygode ;)
    Czasem lepiej przechojrakowac niz myslec asekuracyjnie i ominac cos fajnego, hehe ;) Szacun, majster.

    1. 6 sierpnia 2009 o 01:42
      barszcz pisze:

      Strachu wiele szczerze mówiąc nie było. Przyznaję, że gdy zorientowałem się, że nie mogę się z tego zbocza ruszyć, był moment, że na plecy chciała wskoczyć mi czarna kosmata panika (jak pisze Cejrowski). Zrzuciłem ją jednak w przepaść, usiadłem pod skałą i zaczęłem się zastanawiać co robić. Panika wyjżała znów na chwilę zza kamienia gdy wyjąłem telefon i okazało się, że nie mam zasięgu. Na szczęście jak się dzwoni pod 112 telefon korzysta chyba z dowolnej sieci, nie musi to być ta, od której mamy kartę SIM, no i tam akurat był zasięg innych operatorów więc się dodzwoniłem. Później to już tylko czekanie i kombinowanie jak tu nie zmarznąć. Bać się nie bałem :)

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>