Zostaję dłużej?
Przed chwilą dowiedziałem się, że ślub mojej najlepsiejszej przyjaciółki Olgi, na który muszę wrócić z wyprawy, zostaje przesunięty na późniejszy termin. Nie muszę więc wyrobić się do 27 sierpnia i w zasadzie w tej chwili jedynym ograniczeniem długości pobytu tutaj pozostaje kasa (a ta idzie wolniej niż zakładałem). Mógłbym w sumie wrócić do pierwotnego planu i wracać przez Estonię, Łotwę i Litwę ale nie mam ochoty wracać na południe, chcę zostać jak najdłużej na północy półwyspu bo bardzo mi się tu podoba. Tak więc przestaję się spieszyć, pozwiedzam jeszcze trochę tutejsze góry, później norweskie fiordy, następnie Nordkapp i Finlandia.
Nie wiem kiedy wrócę
(podoba mi się to zdanie).
Nie wiem kiedy wrócę
(podoba mi się to zdanie).Ten wpis został opublikowany dnia 4 sierpnia 2009 roku o godzinie 02:05 w kategorii Skandynawia 2009 - relacja i oznaczony tagami .
6 komentarzy
Maciek, ale w ogóle wrócisz kiedyś do domu? :))
No kiedyś… Skończą się pieniądze to będę musiał gdzieś znów wrócić do kieratu
A może zaczep się tam do jakiejś roboty zarób kase i zwiedź rowerem cały świat, w końcu tak dobrze Ci idzie
(nie to głupi pomysł, wracaj do domu)
Hmm… hmm… sprawa warta przemyślenia
Jol Barszcz, rozmawiałem z moim znajomym który kiedyś jechał rowerem przez Skandynawię. Zdecydowanie polecał pojeździć po Norwegii i pokarmić fiordy (podobno jedzą z ręki). Jest jakaś tam droga która ciągnie się wybrzeżem i bardzo ładnie prowadzi na południe. Kraje nadbałtyckie z kolei odradzał – byli tam w zeszłym roku samochodem i ocenili poziom bezpieczeństwa i przyjemności ze zwiedzania jako – kolejny raz udało się ujść z życiem. Oczywiście koloryzuję ale wrażenia mieli nie najlepsze. Co do ostatniego zdania Twojego posta – to przypomina mi się jak nic
film Into the Wild. Pamiętaj o nie zjadaniu żadnych dziwacznych roślinek. I jakbyś musiał zabić i uwędzić jakieś zwierzątko to pamiętaj żeby wcześniej skoczyć do marketu po worek saletry i soli do peklowania. Howgh!
Dzięki za rady. Fiordy pokarmię, może zahaczę o Lofoty, mam w sumie czas. Z nadbałtyckich zrezygnowałem, nie ma chyba sensu, na pewno nie dorównają urodą Norwegii.
Pozdro i dzięki jeszcze raz