Archiwum tagu: gps link
Tromso
Po 110km na drodze dotarłem w końcu wczoraj wieczorem do Tromso. Znalazłem nocleg na kempingu (150NOK=72PLN za noc), zjadłem kolację i poszedłem spać. Dziś ruszyłem na zakupy i zwiedzanie miasta. Tromso to popularny przystanek w drodze na Nordkapp, widziałem tu wielu rowerzystów, ludzi na motorach i w innych środkach transportu z flagami różnych państw i wypisanym celem podróży gdzieś na sakwie czy w innym miejscu. Na kempingu słyszałem polski (akurat jeden z Polaków wyglądał i zachowywał się jak klasyczny burak więc wolałem nie nawiązywać kontaktu z rodakami), niemiecki, włoski, hiszpański i oczywiście szwedzki, innych języków nie rozpoznałem. Zresztą cała [...] czytaj dalej »
Od rana gorąco
Upał. Żar leje się z nieba… Tak mi się dziś zachciało lodów, że na jednym przystanku wszamałem sześciopak lodowych Snickersów (35NOK=16,8PLN). E6-tka, którą jadę odbiła na razie wgłąb lądu więc jadę przez teren górzysty. Widoki ładne ale nie powalające. Jedzie się jak to w górach, raz pod górę (mozolna walka z grawitacją, pot zalewający oczy), raz z góry (pobiłem dziś swój rekord prędkości swobodnego zjazdu: 56,6km/h, w takim terenie jest szansa na więcej
). Przejechałem 110km. Śpię na polu nad jakimś potokiem tuż przy drodze. Zastanawiam się co robić jutro, jechać [...] czytaj dalej »
Przechojrakowałem i przeleciałem się helikopterem
Wybrałem się wczoraj około 19 na pobliską górę Njullá (1164 m n.p.m.). Nie ma tu specjalnie przygotowanych szlaków tylko po prostu lekko wydeptana ścieżka, która przez większość drogi pieła się ostro w górę a czasem po prostu znikała i trzeba było iść po kamieniach i niskiej roślinności. Szedłem dość szybko i na szczycie byłem po 1,5 godzinie czyli w połowę czasu jaki niby zajmuje to podejście według pewnej dziewczyny ze stacji turystycznej (i tu zaczyna się moje chojrakowanie ale o tym dalej). Na górze dość mocno wiało ale widoki były super. Jeszcze [...] czytaj dalej »
Gällivare – Kiruna – Abisko
Przedwczoraj (piątek) dojechałem z Gällivare do Kiruny (120km). Kiruna to średnio ciekawe miasto położone tuż obok kopalni rudy żelaza. Widoki są takie sobie: ścięte góry i usypane z wydobywanych kamieni wzgórza. 20km na wschód znajduje się mała osada Samów, Jukkasjärvi gdzie co roku budowany jest słynny lodowy hotel. Latem nie ma tam chyba co zwiedzać więc nie nadkładałem drogi. Bardzo mnie za to kusiło żeby odbić 100km na zachód i wspiąć się na Kebnekaise czyli najwyższy szczyt Szwecji (2117 m n.p.m.) jednak taka wycieczka to dość spore opóźnienie w drodze a poza tym akurat zepsuła się pogoda. Tak więc w [...] czytaj dalej »
Jazda do późna
Wyjechałem z Jokkmokk dopiero o 18 a chciałem dziś dotrzeć do Gällivare. Odległość wynosi prawie 100km więc jechałem do 23:30 ale dojechałem
Namiot rozbiłem przy drodze, którą ruszę jutro dalej do Kiruny. Obok jest małe jeziorko z pomostami dla rybaków a po drugiej stronie drogi szkoła. Idę spać bo jutro znów kawał drogi do przejechania.
Jokkmokk
Z Älvsbyn dotarłem dziś do Jokkmokk (140km w 7 godzin – całkiem nieźle) czyli kulturalnej stolicy szwedzkich Samów. Samowie, zwani czasem Lapończykami, to pierwotni mieszkańcy Skandynawii, którzy obecni są na tych terenach od 4000 lat ale w tej chwili zarówno w Szwecji, Norwegi, Finlandii jak i w Rosji stanowią mniejszość narodową. Jutro postaram się dowiedzieć o ich kulturze i historii nieco więcej w tutejszym muzeum, chętnie spróbuję też ich tradycyjnych potraw z mięsa renifera. Nocuję zresztą stosunkowo blisko centrum miasta i samego muzeum, nad jeziorem chyba przy jakimś spacerowym deptaku 
Właśnie przekraczam krąg polarny
Na drodze nr 45, kilka kilometrów przed Jokkmokk przekraczam w tej chwili koło podbiegunowe 
Żegnam wybrzeże
Dziś w mieście Pitea odbiłem od drogi E4 i od wybrzeża bardziej na północny-zachód w kierunku równin Laponii. Jutro powinienem być w Jokkmokk a późnej w Kirunie. Co dalej jeszcze nie wiem. Dziś około 20 zaczął padać deszcz, a że byłem wtedy akurat w pobliżu kempingu w Älvsbyn, postanowiłem tu przenocować. Kemping mały i bylejaki (prysznice na monety) ale tani (70SEK=28PLN). Na liczniku dzisiaj niestety tylko 85km, jutro musi być więcej.
Poniedziałek: w końcu słońce
Dziś w końcu poprawiła się pogoda
Z kempingu w Skelleftea (chyba najfajniejszy kemping jak dotąd; 100SEK=40PLN za namiot) ruszyłem na zakupy a później znów drogą na północ i po 65km zatrzymałem się w miejscowości Jävre na parkingu dla przyczep kempingowych. Tu spróbowałem w końcu szwedzkich przysmaków i tyle 
Niedziela w skrócie
Dziś raz padało, raz nie padało. Zmieniało się dosłownie co 15 minut i mnie to wnerwiało. Wszystko mam już wilgotne i śmierdzące. Fotek nie robię bo pogoda paskudna a i widoków brak (ciągle tylko las, las, las, jezioro, las, las, …). Przejechałem dziś 85km (dziś na liczniku mignął 1000 kilometr wyprawy) i nocuję na kempingu w mieście Skellefteå.